Przygodę na Bali czas zacząć, czyli wizyta w Kucie i hinduskich świątyniach nabrzeżnych…
Kiedy lądujesz na dworcu autobusowym w Denpasarze nocą wiedz, że nie dojedziesz do Kuty inaczej niż taksówką. Co więcej wiedz, że działa tu pewnego rodzaju zmowa taksówkarzy i nie dojedziesz nigdzie za rozsądne pieniądze – pierwotną ceną jaką usłyszeliśmy było 50$! W nocy trudno też iść w głąb miasta, by kierowcy opuścili cenę, czy żeby złapać Ubera… Mimo to właśnie tego spróbowaliśmy! Wraz z zapoznaną w autobusie parą z Hiszpanii postanowiliśmy ruszyć w Kierunku osławionej Kuty per pedes. Wynik naszej niedługiej, bo jakiejś 10 minutowej wędrówki był zaskakujący – dojechaliśmy do hotelu za 10$ za parę. Po drodze udało nam się strącić kilka skuterów. Już tłumaczę jak się to stało. Otóż, nasz kierowca nie znał drogi na wskazany przez nas adres hotelu. Kolejno wjeżdżał w wąskie uliczki, z których jedna okazała się ZBYT wąska. Nie zostało nam nic innego, jak wycofać się. Niestety ucierpiały na tym zaparkowane w pobliżu skutery, które zostały lekko puknięte. Co na to nasz kierowca? Ano ...